Pokud jste si na začátku října chtěli zakoupit denní balíček na domácí hokejové mistrovství, museli jste být hodně rychlí. A také mít slušnou dávku štěstí, aby se na vás v dlouhé frontě dostala řada. Už 10. ledna jdou do prodeje i vstupenky na jednotlivá utkání. Lístky na české zápasy se pohybují v rozmezí 1 990 a 3 290 korun. Skuteczne zarządzanie zapasami to jeden z elementów wspierających osiąganie planowanego wyniku finansowego. Brak zapasów powoduje, że firma nie będzie w stanie zaspokoić potrzeb konsumentów, a w konsekwencji traci marżę. Warto więc zwrócić uwagę na zagadnienie zarządzania zapasami towarów i produktów gotowych. Tylko na 3 miesiące. Pracodawca może skierować pracownika do innej pracy tylko na określony czas, który łącznie w ciągu roku nie może przekroczyć 3 miesięcy. A zatem okres 3 miesięcy w roku kalendarzowym może być dzielony na części. Istotne jest tylko, że w sumie nie może to być w ciągu roku więcej niż 3 miesiące. Projekt ustawy z dnia 4 lutego 2022 r. o zmianie ustawy – Kodeks pracy oraz niektórych innych ustaw (UC118) przewiduje w swoim art. 1 pkt 2 zmianę art. 25 Kodeksu pracy. Co najważniejsze, nowelizacja nie zmienia długości trwania umowy na okres próbny. Nadal będą to maksymalnie 3 miesiące. Z okazji tegorocznych targów E3 (które w niczym nie przypominają normalnej growej imprezy), Microsoft postanowił sprawić graczom świetny prezent. Dla powracających i nowych subskrybentów, usługa Xbox Game Pass Ultimate kosztuje 4 zł i jest to abonament na 3 miesiące. Lepszej okazji na dostęp do ogromnej biblioteki gier aktualnie nie Vay Nhanh Fast Money. - Zgromadzone przez Polskę zapasy gazu starczą na mniej więcej trzy miesiące. Na dłuższe przerwy nie jesteśmy przygotowani - mówił w wieczornym programie Telewizji Republika były wiceminister środowiska Piotr Woźniakiem w programie gościł Piotr Naimski, były wiceminister gospodarki. Razem rozpatrywali scenariusze energetyczne dla Polski, gdyby Rosja, chcąc osłabić Ukrainę, odcięła dostawy Gazociąg poprowadzony przez Ukrainę jest źródłem jednej trzeciej dostaw tego paliwa do Europy - tłumaczył Naimski. Mimo to, jak powiedział, można nałożyć sankcje gazowe na Rosję. - Duzi odbiorcy gazu, w ramach sankcji, powinni odciąć się od rosyjskich dostaw - powiedział wskazał na potrzebę przyspieszena procesu dywersyfikacji źródeł węglowodorów w Polsce na wypadek pogłębienia się kryzysu politycznego u naszego wschodniego Państwo polskie nie zainwestowało ani złotówki w poszukiwanie gazu i innych źródeł energii. Zajęli się tym jedynie inwestorzy prywatni, stąd mozolne tempo tych poszukiwań - powiedział były wiceminister jego opinii powinien powstać jeden państwowy operator, który objąłby licencje na wydobycie gazu łupkowego i w ten sposób prace wydobywcze przyspieszyłyby, zwiększając bezpieczeństwo energetyczne Polski. O brakach leków napisano już wiele. Wymieniano chyba każdą grupę, od antybiotyków, do stosowanych w chorobach tarczycy. Wojna na Ukrainie wymusza na nas inne spojrzenie na dotychczasowe praktyki. Gdy w 1988 r. zaczynałem pracować w aptece, obowiązywały specyficzne zasady gospodarowania stanami magazynowymi. Każda apteka – wszystkie należały do państwowej firmy Cefarm – po jednej jedynej dostawie w miesiącu, miała mieć zapas leków pozwalający na nieprzerwaną pracę przez 3 miesiące. Nie, to nie żart. Nikt sobie nie zawracał głowy kosztami, gdyż leki lub samochody dostawcze również należały do Cefarmu. Za paliwo, które było na kartki, również płacił Cefarm, czyli państwo, czyli nikt. Owszem, farmaceuci dbali o rotację i właściwe przechowywanie oraz obrót, ale nie oni płacili za stan magazynu apteki. Zrozumiałym jest, że asortyment zależał i zależy od lokalizacji apteki oraz np. pory roku (antybiotyki, leki przeciwalergiczne). Niemniej zapasy miały być, bo – uwaga – gdyby wybuchła wojna, przewidywano załamanie się produkcji i dostaw. Ze współczesnego punktu widzenia, 3-miesięczne zapasy są postępowaniem nielogicznym, bo kosztotwórczym. Niestety, wojna, która trwa na Ukrainie, spowodowała, że nasze przyzwyczajenia runęły w kilka chwil. Pierwszym tego paradoksalnym przejawem była szczera pomoc, której udzielili Polacy. Masowo zaczęli kupować leki i środki opatrunkowe, by je przekazać na Ukrainę. Z dnia na dzień zaczęło brakować asortymentu, który zawsze był dostępny. Nie tylko zabrakło w aptekach, ale i w hurtowniach. Zanim fabryki zwiększyły moce przerobowe, a hurt zdynamizował logistykę, minęło trochę czasu. Przez kilkanaście dni apteki i hurtownie działały w ograniczonym zakresie. W świetle powyższych zdarzeń, peerelowskie zasady magazynowania leków nie wydają się aż tak bardzo oderwane od rzeczywistości. Warto zauważyć, że np. Finlandia ma bardzo dobrze rozwiniętą nie tylko infrastrukturę na czas wojny, ale i zasady gromadzenia zapasów. "Firmy farmaceutyczne są zobowiązane do posiadania wszystkich importowanych leków [na] 3-10 miesięcy [zbytu]" - jak pisze "Financial Times". Co nie dziwi, Rosja jako agresor, ma olbrzymie kłopoty z zaopatrzeniem w leki. Sankcje działają również w tej dziedzinie. Prawa popytu i podaży. Leków brak, więc ich ceny rosną, pojawia się reglamentacja, która niewiele pomaga. Dla nas płynie nauka, że równowaga na rynku farmaceutycznym jest niezwykle krucha. O ile jednak nie zajmujemy się kreowaniem cen urzędowych lub produkcją API, to kondycja finansowa aptek i zapasy magazynowe są tego pochodną. O ograniczonej powierzchni magazynu nawet nie wspominając. Polski system kształtowania marż na leki refundowane jest światowym ewenementem. I nie jest to komplement. Bez utraty płynności finansowej aptek, NIE DA SIĘ zgromadzić choćby 3-miesięcznego zapasu leków, gdy marża na mój "ulubiony" carvedilol 6,25 mg x 30 tabletek wynosi 62 grosze. Drogie leki też raczej trzeba zamawiać, zamiast trzymać je w aptece. Kompensujący braki szalony wzrost cen jak w Rosji, nie będzie miał miejsca, chyba że w przypadku zagrożenia zostałaby uchylona ustawa refundacyjna. Mało realne. Owszem, zdaję sobie sprawę, że istnieją zapasy strategiczne, np. w RARS. Zakładam również, że tego typu informacje nie są powszechnie dostępne. Jednakże nie wyobrażam sobie sytuacji, gdyby z dnia na dzień runął dotychczasowy system dystrybucji leków, a RARS byłby w stanie sprawnie przejąć jego rolę. Bez aptek i hurtowni społeczeństwo zostanie bez leków. Dlatego w naszym wspólnym dobrze pojętym interesie jest polepszenie kondycji ekonomicznej aptek. Nie przy pomocy reklamowanych suplementów, a poprzez wzrost znaczenia leków, szczególnie refundowanych oraz wzrost liczby usług, takich jak np. szczepienia. Dodajmy, że niepłatne i niepotrzebne dyżury nie pomogą aptekom. Próby ich karania za fizyczną niemożność dyżurowania, też są drogą donikąd. Czy felietony mają moc sprawczą? Niekoniecznie. Sądzę jednak, że każdy z moich Czytelników potrafi wyciągnąć wnioski z przedstawionych faktów. Rośnie strach przed zarazą w Polsce. On gromadzi już zapasy Data utworzenia: 27 lutego 2020, 11:50. Polacy z niepokojem śledzą doniesienia o rozprzestrzenianiu się chińskiej zarazy, bo koronawirus nieuchronnie zbliża się do naszych granic. Niektórzy, tak jak Piotr Czuryłło (55 l.), skrupulatnie przygotowują się na jej przyjście. - Dom staje się naszą twierdzą, w której musimy mieć zgromadzone odpowiednie ilości żywności i wody - radzi Piotr Czuryłło (55 l.) ze wsi Naglady na Warmii. Warmińsko-mazurskie: Zbieram zapasy na wypadek koronawirusa Foto: Bogdan Hrywniak / Coraz więcej krajów europejskich potwierdza obecność zarazy na swoim terenie. W ostatnich dnach wirus dotarł do Grecji, wcześniej wykryto go w Chorwacji i Szwajcarii. Kilkanaście osób zmarło we Włoszech, ofiary śmiertelne są też we Francji. Przez wirusa blisko tysiąc turystów, w tym sześciu Polaków, zostało uwięzionych w hotelu na Teneryfie, a 62 osoby w hotelu w Alpach. W Polsce ok. 20 osób przebywa na szpitalnej obserwacji. 14 osób objętych jest kwarantanną, a 681 jest w stałym kontakcie ze służbami sanitarnymi. Na całym świecie choruje już ponad 81 tysięcy osób. Do Polski też w końcu dotrze. Przekonany jest o tym minister zdrowia Łukasz Szumowski. Piotr Czuryłło z podolsztyńskich Naglad nie zamierza czekać na uderzenie zarazy. Widząc puste półki sklepów we Włoszech wie, że jak najlepiej zadbać o bezpieczeństwo żony i dwójki swoich pociech. Radzi, że jeżeli tylko mamy warunki, należy zrobić zapasy żywności. Nawet na trzy miesiące. - Ważne żeby były suche i łatwe do przechowywania i przygotowania. Ma być smacznie i zdrowo, to ważne dla morale - przekonuje Czuryłło. - Należy zabezpieczyć minimum 3 litry wody na osobę dziennie. Do tego konserwy mięsne i rybne oraz warzywa i owoce w zalewie. Z produktów suchych: makarony, ryż, kasze ale również cukier, sól i mąkę. W domu trzeba mieć również przygotowaną apteczkę wyposażoną nie tylko w podstawowy asortyment, ale też np. w leki, które przyjmujemy na co dzień. Żywność i wodę należy trzymać w miejscach suchych, chłodnych i ciemnych. I pamiętajmy: najlepszą ochrona przed takim zagrożeniem jest izolacja i częste mycie rąk. . Zobacz też: Koronawirus w Europie. Relacja na żywo! Czy paczki z Chin są niebezpieczne? Polak we włoskiej izolatce. Opisuje fatalne warunki /2 Koronawirus sieje strach w Europie . /2 Koronawirus sieje strach w Europie . Masz ciekawy temat? Napisz do nas list! Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas! Listy od czytelników już wielokrotnie nas zainspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Wszystkie historie znajdziecie tutaj. Napisz list do redakcji: List do redakcji Podziel się tym artykułem: Kiedy górnicy z JSW wywalczyli wyrównania inflacyjne w wysokości 13-19 tys. zł, ruszyło płacowe domino. W kolejce najpierw ustawili się górnicy z PGG, potem pracownicy Spółki Restrukturyzacji Kopalń i zatrudnieni w Tauronie. Teraz zaś przyszedł czas na pracujących w Węglokoks Kraj. I prawdopodobnie ich żądania też będą spełnione, chociaż węgla w Polsce jest coraz mniej. Inna sprawa, że pierwszy raz od lat polskie górnictwo znalazło się na plusie. W związku z drastycznym wzrostem cen towarów i usług, a co za tym idzie spadkiem realnej siły nabywczej wynagrodzeń pracowników Węglokoksu Kraj Zakładowe Organizacje Związkowe działające w Węglokoksie Kraj żądają podpisania stosownego porozumienia – czytamy w piśmie związkowców do zarządu spółki. Związkowcy chcą wypłacenia premii, która zrekompensuje im taką a nie inną inflację i wnoszą też o podniesienie wartości posiłków profilaktycznych, co powinno nastąpić od 1 sierpnia. Z kolei od 1 stycznia 2023 r. ma być wypłacany wyższy deputat węglowy. Na poziomie nie niższym, niż w pozostałych spółkach węglowych – uściślają związkowcy z Węglokoks Kraj. Węglokoks: związkowcy pozazdrościli kolegom z innych spółek To nie pierwsze żądania płacowe związkowców z Węglokoksu Kraj. 23 czerwca podpisano porozumienie dotyczące jednorazowej, dodatkowej premii. Na tej podstawie 11 lipca wypłacono po 1000 zł brutto pracownikom zatrudnionym pod ziemią, po 800 zł brutto pracownikom przeróbki mechanicznej węgla i po 600 zł brutto pozostałym zatrudnionym w Węglokoks Kraj. poleca Ustalono, że premia nie przysługuje pracownikom przebywającym na urlopie bezpłatnym lub urlopie wychowawczym. Nie należy się też dyrektorom oraz kierownictwu spółki, którzy są uprawnieni do premii rocznej. Mimo tych ustaleń związkowcy z Węglokoksu Kraj i tak przedstawili nowe żądania. Najprawdopodobniej zadziałała psychologia tłumu i wcześniejsze pretensje górników z innych spółek. Swoje już w ten sposób przecież załatwili zatrudnieni w JSW (premie od 13 do 19 tys. zł). W PGG górnicy też swoje wywalczyli: premie w wysokości 4 tys. zł brutto (dla pracowników powierzchni); 5,2 tys. zł brutto (dla pracowników przeróbki węgla) i 6,4 tys. zł brutto (dla pracowników dołowych). Podpisano też porozumienie w Tauron Polska Energia. Tamtejsi pracownicy mają dostać w dwóch transzach wyrównanie inflacyjne na poziomie 7000 zł brutto. O dodatkowe pieniądze starają się pracownicy Spółki Restrukturyzacji Kopalń. Chcą podwyżki pensji od 1 sierpnia 2022 r. o 1000 zł netto. Żądają również wypłaty jednorazowej rekompensaty w wysokości 19 tys. zł, która powinna być na kontach 22 sierpnia 2022 r. W dobie tych licznych żądań płacowych najwyraźniej związkowcy z Węglokoksu Kraj uznali, że nie mogą zostać w tyle. Górnicy już tyle kosztują podatników, co dwa miesiące strajk i co dwa podwyżka pensji a inne zakłady. O podwyżki coś mi się wydaje że taniej byłoby sprowadzić węgiel z zagranicy. Bo naszego węgla niebyło i nie będzie lepi co dwa miesiące strajkować.— Zbyszek Kwasny (@Stefcio20) July 16, 2022 Coraz mniej węgla w Polsce Polskie górnictwo niespodziewanie w pierwszym kwartale 2022 r. wypracowało wreszcie zysk na poziomie 2,055 mld zł netto. To niespotykane od lat zjawisko. W 2019 r. sektor stracił 1,1 mld zł. W 2020 r. było jeszcze gorzej i starta górnictwa wyniosła już ponad 4,3 mld zł. A tylko po trzech kwartałach 2021 r. na minusie było już ok. 2,3 mld zł. W pierwszych trzech miesiącach bieżącego roku wyraźnie urosły też przychody całego sektora: z 6,6 mld zł w I kwartale 2021 r. do 12,1 mld zł między styczniem a marcem 2022 r. Zysk to oczywiście efekt rosnących cen. Indeks PSCM1 (czyli cena, po jakiej w danym miesiącu był fakturowany węgiel z polskich kopalni w sprzedaży do energetyki zawodowej) w maju 2022 r. osiągnął rekordową wartość ponad 334 zł. To wyraźnie więcej niż w poprzednich latach. W maju 2019 r. indeks PCMSM1 był na poziomie 256 zł, w maju 2020 r. – 267 zł, a w maju 2021 r. – niecałych 243 zł. W maju br. doszło też do większego wydobycia węgla (4,48 mln t) niż jego sprzedaży (4,45 mln t). Ale na zwiększenie zapasów węglowych w żaden sposób to nie wpłynęło, dalej jest ich jak kot napłakał. W marcu przy kopalniach było 1,35 mln t, ale w kwietniu i maju już tylko 1,27 mln t. Ostatni raz tak mało było w październiku (1,24 mln t) i listopadzie (1,28 mln t) 2008 r. Według premiera Czech Petra Fiali kraj ma obecnie rezerwy ropy na trzy miesiące, gazu na dwa miesiące letnie, a paliwa jądrowego na dwa do trzech lat. Szef czeskiego rządu zapowiedział podjęcie kroków, aby zbiorniki gazu były napełnione przed następną zimą. Fiala występował przez Izbą Poselską w ramach regularnych odpowiedzi na interpelacje. Stwierdził, że czeskie zapasy ropy naftowej wystarczą na 94 dni, a ewentualne braki trzeba będzie uzupełnić ze źródeł nierosyjskich w ciągu 30-40 dni. SŁOWA KLUCZOWE I ALERTY Ze szkodą dla biznesu. Świat uszyty pod mężczyzn Tauron, ABB i Siemens w awangardzie. Bez takich pomysłów rewolucja nigdy się dokona Zmiany w zarządzie Columbus Energy KOMENTARZE (3) Do artykułu: Czechy: mamy zapasy gazu na 2 miesiące, ropy na 3, paliwa jądrowego na 2-3 lata

zapasy na 3 miesiące